TUR-INFO.PL
Serwis Informacyjny Branży Turystycznej


2009-10-22 - Fuzja Sfinksa i Da Grasso

Sfinks planuje przejąć Da Grasso. Na ten pomysł wpadł jeden z właścicieli spółki, Tomasz Morawski. Rozmowy w tej sprawie są prowadzone od września 2009.

reklama


Jak powiedział Sylwester Cacek, prezes Sfinksa, Da Grasso pasuje do grupy pod wieloma względami. Prowadzi działalność w tym samym segmencie co Sfinks Polska, zatem przejęcie sieci będzie oznaczało dla firmy rozszerzenie portfela o kolejną silną, dobrze rozpoznawalną markę. Dzięki przejęciu Da Grasso, Sfinks powiększy swój potencjał i stanie się największą firmą gastronomiczną w Polsce pod względem liczby lokali. Dotychczas było ich 112, po fuzji będzie ich ok. 300. Dzięki przejęciu, spółka zwiększa zasięg działalności o miasta, w których dotychczas jej nie było, bowiem Sphinx i Wook prosperują głównie w dużych i średnich miastach, a Da Grasso również w mniejszych. Sfinks posiada w chwili obecnej w swoim portfolio trzy najpopularniejsze kuchnie świata: arabską, chińską oraz włoską.

Przełożenie działań spółki na jej wyniki finansowe będzie widoczne po I kw. 2010 r. Na razie firma wykazuje nadal straty, które są skutkiem pracy poprzednich zarządów. Według szacunków, roczny obrót przejętej sieci będzie zbliżony do obrotu Sfinksa. Łącznie mogą się one zbliżyć do 400 mln zł. Na razie, jak stwierdził Cacek, jest jeszcze za wcześnie, aby oceniać, jaki procent z tej kwoty przypadnie na zyski.

Prezes Sfinksa nie chciał nic zdradzać na temat nowej strategii spółki. Do końca roku powstanie dokument z planem działania sieci na najbliższe lata. Firma nadal obserwuje te restauracje, które działają poza granicami Polski. Ich los nie jest przesądzony. Do końca miesiąca zarząd zdecyduje, jaka przyszłość czeka Chłopskie Jadło.

Niektórych może dziwić fakt, że spółka, która była na skraju bankructwa w tak niedługim czasie stanęła na nogi. Według Sylwestra Cacka, zły stan firmy był spowodowany brakiem wielu elementów składających się na efektywny system zarządzania. W trakcie kilku miesięcy, zbudowano całą administrację od podstaw. Należało zrewidować umowy z franczyzobiorcami, zaprzestano dopłacania do nierentownych restauracji. Dawniej całe ryzyko gospodarcze spadało na franczyzodawcę. Obecnie obowiązki oraz odpowiedzialność zostały podzielone.

Ten fakt nie spodobał się jednak grupie franczyzobiorców, która postanowiła wymusić na spółce wycofanie się z zaplanowanych zmian. Cacek zwrócił uwagę, że takie zachowanie może uchodzić za próbę manipulowania kursem akcji, bowiem Sfinks jest spółką giełdową. Franczyzobiorcy zapomnieli prawdopodobnie, że każdy kij ma dwa końce.

Dalsza akwizycja sieci należy do wiceprezesa Morawskiego. Niezależnie od tego, spółka zakłada dalszy rozwój zarządzanych przez nią sieci. W chwili obecnej są prowadzone negocjacje z blisko dziesięcioma osobami.

Jeśli chodzi o "restauracje dla kibiców", prezes Sfinksa sprawdza na razie, jak na polskim rynku przyjmie się tego typu pomysł. Przed jego wejściem do spółki, firma była zależna od Orsnet i zainwestowała w jeden lokal w Grudziądzu, w mieście, gdzie ludzie nie są jeszcze przyzwyczajeni do jedzenia poza domem. Jeśli tam pomysł się sprawdzi prawdopodobnie zostanie rozszerzony na całą Polskę. Spółka dała sobie rok od otwarcia, czyli od maja 2009 r., na sprawdzenie pomysłu. Potem zostanie podjęta decyzja, co dalej.

Sylwester Cacek poinformował ponadto, że stadion łódzkiego Widzewa, który chce zbudować, oprócz części sportowej będzie posiadał również część komercyjną. Czy będzie to powierzchnia handlowa, biurowa czy też usługowo-rekreacyjna będzie wiadomo najwcześniej wiosną. Zanim obiekt zostanie otworzony mienie pewnie cztery lata.



Wróć do strony głównej


Pełna wersja

© 2024 TUR-INFO.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt z nami

stat24.com