TUR-INFO.PL
Serwis Informacyjny Branży Turystycznej


2007-09-18 - Franczyza - dobry, czy zły sposób na otwarcie lokalu gastronomicznego?

Gastronomia rozwija się najlepiej wśród wszystkich branż, które rozbudowywane są za pomocą franczyzy. Na blisko 170 firm, które w Polsce świadczą usługi dla klientów indywidualnych, a rozwijających się na zasadzie franczyzy, aż 55 działa w gastronomii. Przez ostatnie pięć lat każdego roku przybywa w tej branży od sześciu do ośmiu nowych sieci franczyzowych oraz 70 - 80 nowych restauracji, pubów lub barów na licencji.

reklama


W sumie od stycznia bieżącego roku uruchomiono w Polsce 13 nowych sieci. Wśród nich znalazły się między innymi: Naleśniki jak Smok, Nasz Naleśnik, Pasztecik, Szybki Kęs, Solo Pizza, Pizza3 i Cafe Ferber.

Kinga Wojciechowska z firmy badawczej Profit System zaznacza - Mimo że średnia inwestycja w gastronomiczną jednostkę franczyzową wynosi ponad 150 tys. złotych, a maksymalnie może sięgnąć nawet 750 tys., ciągle znajdują się zainteresowani otwarciem lokalu pod znanym logo.

Agata Zarębska z firmy badawczej Akademia Rozwoju Systemów Sieciowych dodaje - Ten sposób rozwoju jest szczególnie popularny wśród kawiarni oraz lokali fastfoodowych w rodzaju pizzerii. Według niej właściciele droższych lokali, którzy wypracowali już własny koncept, bardzo często obawiają się zepsucia marki przez franczyzę. Dlatego też ekskluzywne restauracje rzadko rozwijają się w taki sposób.

W Polsce na zasadzie franczyzy działają głównie pizzerie (Da Grasso, Telepizza, Dominium Pizza) oraz bary, które oferują kanapki i hamburgery. Jednak coraz więcej jest też lokali z kuchnią bliskowschodnią oraz orientalną (Sphinx, Cleopatra, Sioux), a także z tradycyjną polską (Pierogarnia, Chłopskie Jadło).

Jan Kościuszko, twórca Chłopskiego Jadła, który w ubiegłym roku sprzedał swoją sieć właścicielowi Sphinksa, zapowiedział rozwój własnych restauracji w systemie franczyzy. Jak na razie, zgodnie z warunkami transakcji, nie może on otworzyć więcej niż dwóch restauracji z polską kuchnią, a w innych swoich lokalach nie może ona stanowić więcej niż 20% menu. Jednak od kwietnia przyszłego roku Kościuszko będzie już miał pełną swobodę.

Specjaliści uważają, że na rynku brakuje sieci z mniej standardowym menu. Agata Zarębska wyznała - Sieć, która zaoferuje urozmaicone i nietypowe menu, spotka się z uznaniem.

Kinga Wojciechowska wyjaśnia - Franczyza przyspiesza rozwój, a ludzie są coraz bardziej niecierpliwi i chcą szybko osiągnąć sukces. Gastronomia wydaje się prostą i przyjemną dziedziną.

Zainteresowani franczyzą powinni jednak pamiętać, że taka "współpraca" ze znanymi markami kosztuje. A koszty franczyzy nieraz trzeba ponosić niezależnie od przychodów, nawet w przypadku gdy się ma stratę. Dodatkowo, całe ryzyko powodzenia przedsięwzięcia bierze na siebie francyzzobiorca, a w przypadku niepowodzenia franczyzodawca nie traci wiele.

Nazwa franczyza pochodzi od angielskiego słowa "franchise". W Polsce oznacza ono umowę pomiędzy dwoma niezależnymi przedsiębiorcami, czyli franczyzodawcą i franczyzobiorcą. Jeden przekazuje drugiemu wiedzę, w jaki sposób prowadzić firmę oraz użycza swojej marki.

Polacy coraz częściej jadają poza domem. Dlatego też stale rośnie popularność lokali gastronomicznych. Uruchomienie pierwszego lokalu według swojego pomysłu, a następnie osiągnięcie sukcesu kusi otwarciem kolejnych obiektów. W momencie, gdy jest ich coraz więcej, a właścicielowi już trudno nimi zarządzać, zaczyna myśleć o spisaniu umowy franczyzowej oraz przygotowaniu biznesplanu dla franczyzobiorcy.

W Polsce franczyzobiorcy traktowani są przez banki jak osoby, które po raz pierwszy uruchamiają biznes. Agata Zarębska przyznaje - Tymczasem w innych krajach łatwiej dostać finansowanie na tak uruchamianą działalność, gdyż uważana jest za bezpieczną, zwłaszcza przy otwieraniu lokali dużych sieci.

Z szacunków Profit System wynika, że na otwarcie tańszej restauracji wystarczy w Polsce 150 tys. złotych. Kinga Wojciechowska uważa, iż coraz więcej Polaków wraca z Irlandii czy Wielkiej Brytanii z zaoszczędzonymi tam pieniędzmi i szuka pomysłu na rozpoczęcie własnej działalności. - Dla nich franczyza stanowi ciekawą propozycję, bo jest to gotowy koncept i bezpieczniejszy biznes niż wymyślanie własnego - dodaje.

Jeszcze w tym roku w Polsce najprawdopodobniej zostanie otwarta maltańska sieć Cafe Jubilee. W lokalach, które wzorowane są na paryskich bistrach z przełomu lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku serwowane jest menu śródziemnomorskie, markowe wina oraz dobra kawa. Sieć założyli trzej bracia i jest prowadzona jako rodzinny interes. Polska jest pierwszym krajem ekspansji sieć Cafe Jubilee. Następnie w kolejności mają być Węgry i Rumunia. W poszukiwaniu franczyzobiorców braciom z Malty pomaga Akademia Rozwoju Systemów Sieciowych. Katarzyna Krawczyk-Foks z firmy wyznała, że zgłosiło się już dwóch kandydatów: jeden z Łodzi, a drugi z Trójmiasta. Jednak jest to stosunkowo drogie przedsięwzięcie. Tylko na licencję trzeba wydać 160 tys. złotych. Dodatkowo każdego miesiąca trzeba ponosić stałą miesięczną opłatę dla franczyzodawcy. Trzeba mieć pieniądze jeszcze na urządzenie oraz wyposażenie lokalu.

Zagraniczną ekspansję planują również polskie sieci, które osiągnęły już poziom rozwoju pozwalający na konkurowanie z międzynarodowymi gigantami. Zdecydowały się na to między innymi: Da Grasso, Coffee Singidunum i Sfinks Polska. Firma Sfinks Polska założyła już odrębne spółki w Niemczech, w Czechach i Słowacji oraz zapowiedziała otwarcie tam pierwszych Sphinksów jeszcze w tym roku.



Wróć do strony głównej


Pełna wersja

© 2024 TUR-INFO.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt z nami

stat24.com