TUR-INFO.PL
Serwis Informacyjny Branży Turystycznej


2021-01-12 - Gowin: turystyka na końcu listy gałęzi gospodarki do otwarcia

Wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii, Jarosław Gowin w wywiadzie dla Business Insider przyznał, że turystyka, hotelarstwo i gastronomia są na końcu listy działalności do odmrożenia.

reklama


Pomimo tego, że skala zachorowań jest taka, że wedle wcześniejszych zapowiedzi premiera Morawieckiego, pozwalałaby na powrót do żółtych i czerwonych stref, rząd postanowił wydłużyć lockdown twierdząc, że w sąsiednich krajach są ograniczenia to u nas też muszą. Niestety w kwestii pomocy takiej jak otrzymują choćby niemieccy przedsiębiorcy nie ma mowy. Powrót choćby do żółtych stref pozwoliłby przynajmniej części przedsiębiorców na wznowienie działalności i zarobienie na przetrwanie. Tymczasem największym zagrożeniem dla tysięcy miejsc pracy staje się nie tyle epidemia, co działania rządu. Lockdown obowiązuje przynajmniej do końca stycznia, a wielu przedsiębiorców spodziewa się jego przedłużenia. Dość chaotyczne wprowadzenie i znoszenie obostrzeń powoduje wściekłość. Od poniedziałku dzieci będą mogły iść do szkoły, spotykać się z innymi, podczas gdy nie ma możliwości zjedzenia posiłku w restauracji. Czyżby wirus inaczej się roznosił w szkołach a inaczej w lokalach?

W wywiadzie wicepremier Gowin podkreślił, że pieniądze przeznaczane na pomoc przedsiębiorcom, jaka by ona nie była, to nie są pieniądze rządu, tylko podatników. Jest to podejście jak najbardziej słuszne, choć szkoda, że nie widać go w posunięciach rządu. Ostatni projekt pomocy dla gmin z terenów górskich zdaje się przeczyć temu. Bo jak można nazwać to, że pieniądze wszystkich Polaków idą na pomoc gminom w wybranych częściach kraju, zupełnie przypadkowo akurat w tych, gdzie partia rządząca cieszy się największym poparciem?

Czas pokaże, czy jak rząd się w końcu wspaniałomyślnie pozwoli na otwarcie hoteli, czy restauracji to będzie jeszcze co otwierać? Póki co to przedsiębiorcy dostają coraz większe kłody pod nogi. A walka o przetrwanie staje się coraz trudniejsza, choć przedsiębiorcy nie poddają się. Coraz częściej słychać o zdesperowanych przedsiębiorcach, którzy pomimo zakazów otwierają swoje restauracje, czy hotele, szukając furtek w przepisach. Najbardziej znany jest przypadek cieszyńskiej restauracji U Trzech Braci. W jej ślady idą już powoli inni, jak krakowska restauracja Wesołe Gary. Już od 13 stycznia 2021 Wesołe Gary otwierają się dla Was z zachowaniem reżimu sanitarnego. ( My również nie cierpimy tego stwierdzenia ). Wszyscy tęsknimy za normalnością i lanym piwkiem. Przez cały ten okres trwania pandemii dostaliśmy od rządzących zaledwie 5000 zł wsparcia, kwota ta nie pokrywa nawet jednego etatu, nie mówiąc już o zobowiązaniach i kosztach stałych. Uważamy, że to żart z Nas i naszej ekipy, a nie wsparcie dla przedsiębiorców które tak dumnie jest ogłaszane w mediach. W tym momencie brnąc w paszczę lwa nie mamy już nic do stracenia, musimy walczyć. Jeśli nie, stracimy nasz ukochany lokal i prace. Staraliśmy się przez ten cały czas utrzymać Naszą ekipę jak i całą restaurację, lecz już nas nie stać, aby dokładać tydzień w tydzień oszczędności naszego życia - co mieliśmy już daliśmy, dłużej nie wytrzymamy. Z każdej strony mamy zobowiązania które narastają. - można przeczytać na facebookowym profilu lokalu.

To jest kreatywność wynikająca z desperacji. Przedsiębiorcy boją się o swoją przyszłość, o miejsca pracy, boją się długów i bankructwa. Ich decyzje o ponownym otwarciu są podyktowane po prostu koniecznością. Rozmawiam z dziesiątkami przedsiębiorców, którzy z wielką pasją prowadzili i rozwijali swoje firmy. Dzisiaj są w dramatycznych sytuacjach. Zdaję sobie sprawę, że mamy czas pandemii, ale uważam, że do porozumienia można dojść w formie dialogu. Cztery radiowozy pilnujące lodowiska w Szczecinie czy natychmiastowa kontrola sanepidu w restauracjach, które się otwierają to nie jest coś, co zachęca do rozmowy - mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz powiedział bardzo słusznie, że przedsiębiorcy z sektora MŚP nie rozumieją dlaczego żąda się od nich wyrzeczeń w sytuacji kiedy duże firmy, gdzie setki pracowników przychodzą na jedną zmianę, spotykają się w szatniach, normalnie pracują. Dlaczego niektóre galerie i dyskonty działają mimo tłumów przemieszczających się po wyznaczonych do przejścia wąskich alejkach a inne galerie z polskimi butikami nie mogą pracować? Dlaczego robotnicy na wielkich budowach pracują, myjąc się później pod prysznicami, a klienci na siłowniach już pod prysznicami się zarażają? Jak się nie rozumie sensu i jednocześnie staje przed oczami widmo bankructwa to się zaczyna działanie w rozpaczy - dodaje Hanna Mojsiuk.



Wróć do strony głównej


Pełna wersja

© 2024 TUR-INFO.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt z nami

stat24.com