TUR-INFO.PL
Serwis Informacyjny Branży Turystycznej


2006-08-20 - Czy śmiecenie i hałas to wyłączne wady turystów przebywających na wakacjach na Mazurach?

Grzegorz Wagner, dyrektor Mazurskiego Parku Krajobrazowego, poinformował, iż wiele problemów w Mazurskim Parku, sprawiają wodniacy, gdyż nie cumują w miejscach o tego celu wyznaczonych oraz rozbijają namioty w leśnej głuszy. - Po takim biwaku zostaje sterta śmieci, bo wielu po sobie nie sprząta. Minęły już niestety czasy, gdy turyści zabierali ze sobą na wakacje saperki i chodzili z nimi w ustronne miejsce. Poza tym wielu takich dzikich turystów - bo tak ich nazywam - zrywa objęte ochroną kwiaty, a żeby uniknąć mandatu wyrywa tabliczki zakazujące cumowania. Skandalicznie zachowują się też użytkownicy dróg. Właściciele terenowych samochodów nagminnie wjeżdżają w lesie na trasy przeznaczone do jazdy konnej, z kolei ci, którzy jeżdżą konno, pakują się na ścieżki rowerowe - oświadczył Wagner.

reklama


Radosław Wiśniewski z Mazurskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Giżycku, tłumaczy, że złych zachowań turystów jest tak dużo, iż nie wie które uznać za najważniejsze. - Kąpiel na szlaku żeglownym - to jest nagminne. Turyści wyskakują z łódek i pływają w takich miejscach, jakby nie zdawali sobie sprawy, że po Mazurach pływają coraz szybsze i większe motorówki, z których nie widać kąpiących się ludzi. Wielu pływających po jeziorach nie zwraca uwagi na znaki: ostatnio w porcie w Giżycku przy znaku zakazującym rzucania kotwicy stała łódka, która miała... rzuconą kotwicę! Bez grzechu nie są też ludzie wypożyczający kajaki czy rowery wodne, którzy nie zakładają kamizelek ratunkowych. Rodzice nie pilnują dzieci, a później przychodzą do ratowników i proszą o pomoc w odnalezieniu zguby. Ale to i tak nic w porównaniu z pijanymi nad jeziorami. Lista złych zachowań turystów jest bardzo, bardzo długa - wyjaśnia Radosław Wiśniewski.

Natomiast dla Andrzeja Krzywińskiego, dyrektora Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, największą bolączką jest śmiecenie. - Ludzie wyrzucają je do lasu, nie myśląc, jak długo taki śmieć będzie się rozkładał, bo nie wszędzie dotrą pracownicy firm sprzątających. A potem narzekają: ojej, jak tu brudno! - powiedział dyrektor Parku Dzikich Zwierząt. - Mnie i naszych gości najbardziej drażni nocne hałasowanie. Ludzie często, przeważnie jak sobie popiją, nocą włączają muzykę na cały regulator, krzyczą, głośno się śmieją i nie dają innym spać. To bardzo denerwujące. No i wyrzucanie śmieci do wody - żalił się Radek Kunder z Gospody pod Czarnym Łabędziem w Rydzewie.



Wróć do strony głównej


Pełna wersja

© 2024 TUR-INFO.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt z nami

stat24.com